Mit I - więzienia pełne są przestępców.
Nic bardziej mylnego. Więzienia w Polsce pełne są ludzi życiowo nieporadnych, uzależnionych od alkoholu, a nawet kwalifikujących się do leczenia psychiatrycznego.
Typowy polski więzień pochodzi ze wsi lub małego miasteczka, gdzie jest wysoki poziom bezrobocia, niski poziom wykształcenia, a bieda ... aż piszczy. W 90 % przypadków to mężczyzna lub chłopak, który wychowywał się bez ojca. Albo nie znał go w ogóle, albo ojciec był alkoholikiem. Matka dźwigająca na swoich barkach ciężar utrzymania całej, często wielodzietnej rodziny, nie mogła lub nie umiała zaszczepić w nim podstawowych wartości, a szczególnie poszanowania dla pracy. W środowisku, w którym się wychowywał, wódka (lub wszystko co może ją skutecznie zastąpić...) to codzienny gość w domu, edukacja i praca to rzeczy dla "frajerów", a pierwszy wyrok to wręcz forma inicjacji w dorosłość w oczach rówieśników.
Ta pierwsza przygoda z wymiarem "sprawiedliwości" to na ogół jazda po pijanemu, bijatyka o dziewczynę w wiejskiej dyskotece, drobna kradzież lub "wałek" bankowy (kredyt lub zakup na raty na "lewych" papierach), na który namówił starszy, bardziej "doświadczony" kolega, gdy były potrzebne pieniądze na alkohol.
Potem już z górki ... Kto raz siedział, powinien siedzieć znowu ... A szanse po wyjściu z więzienia na powrót do normalności znikome ... Ale o tym później ...
Mit II - więzienia to hotele, a pobyt w nich to jak wakacje w ekskluzywnym kurorcie.
Ktoś, kto tak twierdzi chyba nigdy nie widział z bliska zakładu karnego lub aresztu śledczego. Infrastruktura polskiego więziennictwa w większości pochodzi z okresu przedwojennego, są to czasami budynki, gdzie gestapo w czasie ostatniej wojny męczyło naszych patriotów... Więźniowie często przebywają w 6-8 osobowych małych celach, gdzie na każdego z nich przypada ok. 1 metra kwadratowego powierzchni. Przepełnienie polskich więzień (oficjalnie ok. 120 %) wymusza likwidację świetlic, pomieszczeń do zajęć rekreacyjnych itp. i przekształcenie ich na cele więzienne. Jakość tego co jedzą i artykułów do higieny osobistej, które otrzymują, przypomina siermiężne lata "twardej komuny" z lat 50-tych.
Jedynym jasnym punktem Polskiego Więziennictwa dobra kadra wychowawcza, administracyjna i ochronna. Mamy jedną z najlepszych Służb Więziennych w Europie, są to ludzie wykształceni, starannie przeszkoleni, bardzo często idący do pracy z poczuciem misji. Jednak w szczerych rozmowach z funkcjonariuszami więziennymi przewija się ciągle ten sam temat: chcieliby bardzo pobyt więźnia w zakładzie karnym wykorzystać na rzeczywiste działania resocjalizacyjne, a warunki pracy sprawiają, że więzienie to często tylko "przechowalnia". W polskich więzieniach na jednego wychowawcę przypada średnio od 70 do 150 więźniów. Biorąc pod uwagę dodatkowe obciążenie ich pracą administracyjną, wychowawca każdemu więźniowi może poświęcić jedynie kilka minut miesięcznie. I jak tu resocjalizować ? Mission impossible ...
Mit o "wakacjach w więzieniu" ma tylko jedno uzasadnienie: koszt utrzymania więźnia. W Polsce wynosi on około 1.483 zł miesięcznie (dane z końca 2003 r.). Niezła kwota, starczyłoby na pobyt w całkiem ekskluzywnym uzdrowisku. Nic bardziej mylnego. "Wikt i opierunek" więźnia to zaledwie ułamek tej kwoty, może z 30%. Reszta to koszt utrzymania starej, niszczejącej infrastruktury, horrendalne rachunki za energię elektryczną (w każdej celi prawie non stop "pracuje" grzałka elektryczna) i wynagrodzenia dla kadry więziennej (kto by chciał pracować w więzieniu za "minimum krajowe" ?).
Mit III - tzw. "pomoc postpenitencjarna".
Więzień po opuszczeniu zakładu karnego czy aresztu śledczego, jeśli nie ma żadnych środków, a na ogół nie ma, może liczyć na tzw. "pomoc postpenitencjarną", czyli jednorazową kwotę wysokości ... 50 zł - 100 zł (to nie pomyłka, tu nie brak jednego zera, po prostu Polskiego Więziennictwa nie stać na więcej). Starczy teoretycznie na jeden posiłek i bilet do domu, ale praktycznie idzie w "przelew" w najbliższym barze (a co by zrobił każdy z nas, gdyby przez np. 5 lat nie smakował piwa?). I to już koniec pomocy ...
Były więzień trafia na ogół do najbliższego dużego miasta i zaczyna się jego gehenna ...
Pytacie się Państwo, dlaczego nie do domu ? Bardzo często nie ma już domu ... Była żona ułożyła sobie życie z innym facetem albo mieszkanie "poszło pod młotek".. A nawet jak ten dom jest, to jest do czego wracać? Roboty nie ma, jest tylko wódka i beznadzieja małego miasteczka ... A po tygodniu kręcenia się bez celu po urzędach, w końcu rodzina powie: "Jak nie masz kasy to idź kraść, tylko to potrafisz ..."
W dużym mieście to chociaż pożebrać można na starówce, dadzą w pomocy społecznej kartki na obiad, wyśpi się człowiek w bramie kamienicy i do zimy się przekula ... A na zimę ... no cóż ... mały włam i powrót do świata, który się zna. Świata, który ma jasne reguły, gdzie dostaje się byle co, ale jak obiecane, to się dostanie na pewno.
A na wolności ? Teoretycznie należy się więcej, ale jest to tak obwarowane dodatkowymi formalnościami, że faktycznie dostaje się niewiele, albo nic ... Były więzień po kilku wizytach w pomocy społecznej czy urzędzie pracy zniechęcony wraca na ulicę. I nie jest to wina pracownika opieki społecznej czy urzędu pracy. Oni tez są przeciążeni pracą, nisko opłacani i zniechęceni małą efektywnością swoich wysiłków. A tu jeszcze przychodzi były więzień z postawą roszczeniową i reaguje agresywnie, jak się dowiaduje, że czegoś tam nie dostanie, bo brak mu jakiegoś dokumentu... Błędne koło ...
Jak przeklinacie Państwo drania, który ukradł Wam radio z samochodu lub włamał się do domku na działce, pomyślcie, że może to nie zawsze ostatni degenerat, któremu trzeba "ręce poucinać", tylko człowiek zdesperowany, któremu nikt nie chciał lub nie umiał pomóc.
Jeśli w każdym dużym mieście znajdzie się organizacja, która zechce pomagać tym byłym więźniom, którzy pragną zmienić swoje życie, może nasz kraj stanie się odrobinę lepszy. Mniej okradzionych samochodów, mniej zniszczonego mienia, mniej byłych więźniów żebrzących na głównych ulicach miast, mniejsze przepełnienie w zakładach karnych, mniej pieniędzy wydanych na ten cel z kieszeni polskiego podatnika...
Brzmi naiwnie ... No pewnie, że tak... Tak samo brzmiało to naiwnie, gdy 25 lat temu świętej pamięci Marek Kotański rozpoczynał swoją krucjatę na rzecz pomocy narkomanom. A co dzisiaj mamy - profesjonalne ośrodki terapii, wyszkoloną kadrę i środki na pomoc narkomanom ... i dużo mniej narkomanów na ulicach miast.
Można? Można !!!!
Z naszego skromnego pięcioletniego doświadczenia wynika, że czasami wystarczy naprawdę bardzo niewiele, żeby "przywrócić" byłego więźnia społeczeństwu. Wstawienie się za nim w ośrodku pomocy społecznej lub u przyszłego pracodawcy, pomoc w napisaniu pisma urzędowego, porada prawna, pomoc w załatwieniu miejsca w ośrodku terapii uzależnień czy noclegu, paczka z żywością i ubraniami i ... dobre słowo, to chyba czasami najważniejsze. Poczucie, że mimo, że nie akceptujemy jego czynów, akceptujemy jego jako człowieka i jesteśmy po jego stronie zawsze wtedy, gdy pragnie zmienić swoje życie i nie chce więcej wrócić za kraty.
Pomóżcie tym, którym nikt nie chce pomóc !
Dziękujemy za Państwa cenny czas poświęcony przeczytaniu naszego tekstu.
Zespół pracowników i wolontariuszy
Fundacji Profilaktyki i Resocjalizacji "DRUGA SZANSA" w Toruniu
Wszystkich, którzy pragną w jakikolwiek sposób wesprzeć naszą pracę (np. wolontariat, darowizny rzeczowe - np. żywność, ubrania, środki higieny osobistej lub darowizny finansowe, zdajemy sobie sprawę, że to najmniej prawdopodobne), prosimy o kontakt:
Fundacja Profilaktyki i Resocjalizacji "DRUGA SZANSA"
Adres korespondencyjny: 87 - 100 Toruń, UP Toruń 1, skr. poczt. 123
Ośrodek Pomocy Więźniom w Toruniu: ul. Kościuszki 77/79 ("Za Młynami")
tel. (0-790) 499-280, (0-790) 499-290, (0-791) 995-445, (0-792) 665-445,
(0-605) 30-60-81, (0-507) 42-82-02
faks (0-56) 64-96-145, www.drugaszansa.org
e-mail: drugaszansa@tlen.pl , drugaszansa1@tlen.pl





~K.K.
Nikt z was nie był po drugiej stronie, nikt z
was nie wie jak tam jest. Artykuł świetny. Są
...
~adam81w
"Jak przeklinacie Państwo drania, który ukradł
Wam radio z samochodu lub włamał się do domk...
~SokRatS
Koledze to ewidentnie w relacjach z kobietami nie
idzie. Pachnie też trochę małą dawką szacu...
~grzegorz
gdyby to odemnie zależało mieli by jak w
łagrach za czasów stalina i to by sie nazywało
wiez...
~Baba Jaga
Grzesiu, językiem łatwo chpalać...
Ale może tak posiedzisz ze 3 latka i zobaczysz,
jak tam, ...
~ruszard
Wiezien to bestia w dniu w ktorym przekracza brame
wiezienną system przemienia czlowieka w zwierze.
~MZ
Przeludnienie obecnie wynosi ok. 106 %, a nie 120.
I nadal spada. Do końca 2009 roku według Min...
~Marco-Gitowiec ...
W Polsce powszechnie się uważa , że za każde
nawet najdrobniejsze przestępstwo winno się
ws...
~Mona
ja równiez sie zgadzam z Państwa opinia,gdyż
osobiście znam takich ludzi,po wyjściu z
wiezie...
~Piotr
W Polsce panuje przekonanie, że ten ktory staje
sie więzniem przestaje być czlowiekiem. W
Pols...
dodaj komentarz
wszystkie wątki