Przejdż do gżżwnej czżci strony

Wolność bez granicWolność bez granicSpłacam długINTERIA.PL - Portal internetowy

Nawigacja

Serwisy skojarzone

Górne menu

WIĘZIEŃ JAKO PODMIOT PRAWA RÓWNORZĘDNY INNYM

Na pierwszy rzut oka postawiona w tytule teza wydaję się oczywista. W pewnych sferach życia prawo nie pozwala różnicować ludzi ze względu na jakiekolwiek kryteria. Zgodnie zatem z zasadą równości takie same prawa ma zarówno człowiek o białym i czarnym kolorze skóry, ten pochodzący z USA i ten pochodzący z Etiopii, wreszcie człowiek wolny i pozbawiony wolności.

W prawodawstwach różnych krajów ciężko znaleźć jakiś transparentny przykład jawnego zróżnicowania osób ze względu na wymienione wyżej kryteria. Oczywiście pozycja prawna osadzonego w zakładzie karnym czy areszcie śledczym jest inna niż człowieka wolnego. Różnica ta jest jednak uzasadniona pewnymi względami, a samo pozbawienie wolności jest najczęściej konsekwencją wcześniejszych zachowań osób dotkniętych tą karą.

Zachodzi zatem równość, którą moglibyśmy określić jako formalną. Należy sobie jednak zadać pytanie czy sama równość formalna wystarczy, aby można powiedzieć że problemu nierówności nie ma. Wydaje się, że naturalną i przychodzącą na myśl jako pierwsza, odpowiedzią powinna być odpowiedź: Nie! I słusznie. Prawdziwą równość można osiągnąć jedynie poprzez wcielenie w życie idei równości (formalnej). Należy zatem dążyć do urzeczywistnienia równości, na potrzeby tego artykułu zwanej materialną.

Równość materialna to, w moim przekonaniu, utopia. Nigdy nie było i nie będzie tak, żeby każdy człowiek był całkowicie równy innemu we wszystkich płaszczyznach życia. To po prostu niemożliwe. Nawet jednak gdyby to było rzeczywiście możliwe, nie sądzę, żeby było postulowane z punktu widzenia społeczeństwa. Dla przykładu już nawet w małej grupie ludzi widać, że lepiej, gdy ma ona swego przywódcę, niż gdy wszyscy w tej grupie są "równi".

Niniejszy artykuł nie dotyczy jednak ani ściśle prawa, ani równości materialnej w każdej dziedzinie życia. Zaniepokojony obecnym stanem rzeczy, chcę przedstawić znane mi z opowieści realia urzeczywistniania prawa w zakładach karnych i aresztach śledczych oraz zaprotestować przeciwko ogólnospołecznemu podejściu do więźniów jako ludzi "drugiej kategorii". Artykuł ten jest przedstawieniem, a zarazem kontynuacją dyskusji przeprowadzonej na ćwiczeniach z przedmiotu "Teoria i filozofia prawa" 15 i 22 października 2008 roku.

Do omówienia tego tematu skłoniło mnie przede wszystkim kilka czy kilkanaście rozmów z rodzicami, kolegami, rówieśnikami, ludźmi z różnych regionów Polski, o różnym wykształceniu, różnorakich zainteresowaniach - głównie jednak z ludźmi z mojego najbliższego środowiska. Często spotykałem się z przyzwoleniem na łamanie praw więźniów, ponieważ "sami sobie na to zasłużyli", "siedzą tam za karę", "i tak jest im za dobrze - mają telewizor, bilard, a my za to wszystko jeszcze płacimy".

Mam wrażenie, że nie są to odosobnione poglądy i w ten sposób odbywanie kary postrzega znaczna część społeczeństwa. Generalnie polskie społeczeństwo przejawia tendencje do piętnowania czynów przestępnych ponad miarę. Często słyszy się na przykład, że kara pozbawienia wolności nie jest adekwatna za zabójstwo, że więźniowie powinni od rana do nocy ciężko pracować fizycznie, żeby zarobić na swoje utrzymanie, a przede wszystkim, żeby odkupić swoje winy. Mogłoby się wydawać, że nasze społeczeństwo jest na tyle dojrzałe, żeby respektować pewne standardy humanitaryzmu, które wykształciły się poprzez lata prób i błędów, przemiany stosunków społecznych, ewolucję sposobu myślenia, ale chyba niestety nie jest tak do końca.

Zanim przejdę do omówienia przykładów łamania praw osadzonych w zakładach karnych lub aresztach śledczych pragnę zaznaczyć, że zdaję sobie sprawę, iż siedzą tam niemalże wyłącznie ludzie winni czynów za które zostali skazani, czy są podejrzani albo oskarżeni. Celem niniejszego artykułu, prezentującego kierunek moich dążeń, nie jest przekonywanie ludzi, że więźniów powinno się traktować łagodniej, wymierzać mniej dolegliwe kary, wypuszczać z zakładów karnych, gdy tylko nadarzy się prawna możliwość. Celem jest natomiast zwrócenie uwagi, że więzień, w zakresie praw i wolności mu przysługujących, jest takim samym podmiotem prawa jak każda inna osoba. W związku z tym łamanie jego praw powinno się spotykać z podobnym potępieniem jak łamanie praw każdego innego człowieka.

W Polsce istnieje możliwość pozbawienia człowieka wolności w majestacie prawa. Jest to reakcja państwa na przestępstwo. Prawo określa także sposób i warunki wykonywania kary pozbawienia wolności, które, jak wynika z moich informacji, są nagminnie łamane i na tym właśnie skoncentruję się w dalszej części artykułu.

W odpowiedzi na moje pytanie zadane drogą elektroniczną, Sławek Sikora napisał maila, w którym wypunktował doświadczone "na własnej skórze" przejawy łamania przez pracowników zakładów karnych praw osób osadzonych, a także okoliczności sprzyjające temu bezprawiu. Są to m.in.:

przeludnienie - powoduje, że przestaje traktować się ludzi podmiotowo, a sprowadza ich się do przedmiotu;

osadzanie niezgodne z zasadami np. palący siedzą z niepalącymi;

przymykanie oczu na konflikty w celi, wręcz inspirowanie osadzonych do samosądów, oczywiście w granicach normy. Nie chodzi tu o doprowadzanie współosadzonego do samobójstwa, ale znęcanie się fizyczne i psychiczne to norma;

nagminne faworyzowanie subkultury więziennej, tzw. grypsujących - przejawia się to np. w częstszym udostępnianiu telefonu grypsującym, wydawaniu im posiłków w pierwszej kolejności, wydawanie im większych porcji posiłków;

wrzaski, wyzywanie czy tzw. sucha łaźnia, czyli przeszukiwanie osobiste odbywa się często z łamaniem podstawowych praw człowieka, np. przeszukiwanie w zimie w pomieszczeniach, w których nie ma temperatury pokojowej, (Sławek Sikora napisał, że kilka razy został rozebrany do naga w pomieszczeniach, w których temperatura nie przekraczała kilku stopni);

zachęcanie do okradania z jedzenia skazanych poprzez przymykanie oka na złą gramaturę szczególnie mięsa czy sera;

wydawanie jedzenia przeterminowanego;

Skracanie spacerów według "widzimisię" prowadzących je funkcjonariuszy SW;

przetrzymywanie w celach, w których temperatura jest zbyt wysoka lub zbyt niska;

dostarczanie alkoholu, narkotyków;

stosowanie, niezgodnie z regulaminem, przemocy fizycznej i psychiczne zastraszanie - np. bicie w świetlicach pawilonowych;

poniżanie;

godzenie w praktyki religijne, złośliwe utrudnianie, szczególnie innowiercom, praktyk religijnych;

osadzanie zdrowych osadzonych z chorymi, np na świerzb, połączone z fałszowaniem dokumentacji chorobowej;

utrudnianie podjęcia nauki, szczególnie studiów;

brak odpowiedniej ilości egzemplarzy kodeksów karnych i innych aktów prawnych, co powoduje, że trzeba się uzbroić w cierpliwość w oczekiwaniu w kolejce na moment skorzystania z kodeksu;

nierzetelne ocenianie przez komisje penitencjarne, np. stosuje się nagminnie niepewną kryminologicznie opinię (istnieją trzy rodzaje opinii kryminologicznych - negatywna, niepewna kryminologicznie i pozytywna, w uzasadnieniu wpisuje się, że skazany otrzymał ocenę niepewną, ponieważ ma zbyt długi czas do warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbycia reszty kary, czy po prostu zbyt odległy koniec kary, co w ocenie kryminologicznej nie powinno być brane pod uwagę);

przyzwolenie na łamanie prawa przez skazanych wobec skazanych czy funkcjonariuszy wobec skazanych;

To tylko niektóre przejawy łamania praw więźniów. Oczywiście osadzeni również łamią prawa tak innych więźniów, jak i osób pracujących w zakładach karnych. Straszenie funkcjonariuszy SW pobiciem lub nawet zabiciem na wolności, bezpodstawne oskarżenia funkcjonariuszy o naruszanie praw człowieka lub regulaminu odbywania kary nie należą do rzadkości. Zapewne zdarza się to zdecydowanie częściej niż łamanie prawa przez funkcjonariuszy SW.

Z przedstawionych wyżej rozważań wynika, że pobyt z zakładzie karnym czy areszcie śledczym to w rzeczywistości coś zgoła innego, aniżeli sielanka przy telewizorze i bilardzie. Nie mówi się o tym wiele, co powoduje takie, a nie inne postrzeganie warunków odbywania kary pozbawienia wolności przez społeczeństwo.

Przedstawione wyżej refleksje doprowadziły do sformułowania przeze mnie 12 tez, które stały się punktem wyjścia do dyskusji na ćwiczeniach, o której wcześniej wspomniałem. Mam nadzieję, że i tu, na łamach portalu, rozgorzeje dyskusja i wiele osób zechce konstruktywnie polemizować z moimi poglądami. Oto przedstawione przeze mnie tezy:

1. Przeludnienie w zakładach karnych i aresztach śledczych sprawia, że przestaje się traktować ludzi podmiotowo, a sprowadza się ich do przedmiotu.

2. Brak praworządności w ZK i AŚ ze strony pracowników aparatu wymiaru sprawiedliwości nie sprzyja resocjalizacji.

3. Faworyzowanie subkultur więziennych nie sprzyja resocjalizacji.

4. Nieprzestrzeganie prawa w ZK i AŚ oraz przeludnienie zwiększa dolegliwość kary ponad stopień winy, co jest nie do zaakceptowania w kontekście fundamentalnych zasad wymiaru kary (głównie art. 53 1 k.k.).

5. Pewnych praw, człowieka nie można pozbawić, nawet pomimo popełnienia przezeń najokrutniejszej zbrodni, czy odebrania tych praw innym.

6. Należy zmienić mentalność ludzką i realia, w których istnieje społeczne przyzwolenie na łamanie praw przysługujących więźniom (lub przynajmniej starać się je zmienić).

7. Należy opowiedzieć się za koncepcją, w myśl której kara powinna być nie tylko sprawiedliwą odpłatą, ale równocześnie jej celem jest przystosowanie ludzi do życia w społeczeństwie.

8. Kara kryminalna to zło, ale zło konieczne.

9. Należy przyznać prymat oddziaływaniu indywidualnemu nad grupowym, a w konsekwencji m.in. zwiększyć liczbę wychowawców w ZK.

10. Łamania podstawowych praw osadzonych nie można traktować jako celowościowo uzasadnionego odstępstwa od normy.

11. Jest niemalże niemożliwe nauczenie człowieka poszanowania prawa poprzez nieprzestrzeganie tego prawa.

12. Więzień jest podmiotem prawa takim samym jak każdy inny człowiek w zakresie zagwarantowanych mu praw i wolności i żadne racjonalne argumenty nie mogą przemawiać za twierdzeniem przeciwnym.

I na koniec jeszcze jedno. Podczas dyskusji, ze strony jednego z moich kolegów pojawił się zarzut, że moje informacje bazują na anachronicznym stanie rzeczy. Twierdził on, że po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej na modernizację zakładów karnych i aresztów śledczych przeznaczono ogromne środki finansowe, więc przynajmniej kilka z tzw. "faktów" przedstawionych przeze mnie nie ma już racji bytu. Swoją wiedzę wyniósł z rozmowy z pracownikiem Aresztu Śledczego w Radomiu.

Nie mam na ten temat żadnych informacji, dlatego proszę osoby, które mogą coś na ten temat powiedzieć, aby zabrały głos w dyskusji.

Mariusz Zelek

Źródło informacji: Fundacja 43dom

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 5,00

Dodatki