Witaj Lechu. Wiem, że jesteś zajęty, ale mam do Ciebie kilka pytań. Pierwsze jest związane właśnie z czasem, a właściwie jego niedostatkiem. Podobno właśnie z braku czasu wylogowałeś się z Facebooka. Czy nie obawiasz się modnej obecnie opinii, że istnieją tylko ci, którzy są na Facebooku? Wiele osób twierdzi, że nie wypada tam nie być. Ciekawe zjawisko dało się zaobserwować przed wyborami prezydenckimi, kiedy nagle większość kandydatów zalogowała się na FB. A Ty się wylosowujesz. Dlaczego? Przecież nie ma tam obowiązku, aby codziennie dawać komentarze.
Cześć Jurato, na początku chcę bardzo podziękować Ci za zainteresowanie moim pisaniem i innymi działaniami, czasem dziwacznymi - na jakie wygląda na pewno wycofanie się z Facebooka. Rzeczywiście głównym powodem był notoryczny brak czasu i zaniedbywanie spraw, które powinny być moimi priorytetami. Zapewne mógłbym zostać i co jakiś czas zaglądać na FB, żeby "odhaczyć" swoją obecność, ale uważam, że w portalu społecznosciowym wypada uczestniczyć tak, jak w normalnym życiu społecznym, a to znaczy między innymi - udzielać się. Źle się czuję w sytuacji, gdy nie mam czasu zaglądać do ludzi, którzy komentują moje wpisy. Bywa i odwrotnie: zaglądam do innych, a nie mam czasu zamieścić czegoś na swoim profilu. Z czasem miałem kilka coraz bardziej zaległych spraw. Nagle dotarło do mnie, że jeśli będę wpadał do FB z poczuciem kolejnego obowiązku do spełnienia, to takie uczestnictwo nie ma sensu. Ja się męczę i nie traktuję poważnie innych ludzi. Dotarło to do mnie w jednej chwili, a w następnej już zamykałem konto. Po pięciu minutach sprawa była załatwiona.
Czy przestałem istnieć? Pewnie istnieję trochę mniej (uśmiech), ale ogólnie czuję się swobodniej.
A może po prostu przeniosłeś się na inny modny portal społecznosciowy?
Nie, nie. Zdaje się, że właśnie przestałem też istnieć na naszej klasie. Ostatnio nie udało mi się tam już zalogować. Trzeba wyrazić zgodę na wykorzystywanie swoich zdjęć przez właścicieli portalu, na przykład do celów reklamowych. Nie mam nic przeciwko zarabianiu na mnie, ale akurat w tym wypadku niezbyt mi się to podoba. Mam jeszcze konto na GoldenLine. Korzystam też z forów tematycznych i grup dyskusyjnych - jak dziesięć lat temu. Czyli nie wszystek zniknąłem.
Udzieliłeś niedawno swojego pierwszego wywiadu. Wywiad był dla Gościńca Bialskiego. Dlaczego wypowiedziałeś się, że to jest Twój pierwszy wywiad, a być może i ostatni? Czy to pesymizm, a może kokieteria?
To był żart, ale mający o tyle poważne podstawy, że miewam kłopoty z samooceną. Ogólnie wierzę w siebie, wierzyłem na przykład, że warto wydać "Ułeczkę", nawet po odmowach ze strony kilku wydawnictw. A potem, jak już mi się coś udaje, to pytam po kilka razy siebie i innych: "czy to naprawdę jest dość dobre?" Pokręcone to, nie? (uśmiech)
Nad czym teraz pracujesz? Czy może są to dalsze części Czarodziejskich Przygód Franka?
Druga część "Przygód Franka" jest już gotowa i czeka w Skrzacie na wydanie, a w szczególności na ilustracje Alicji Rybickiej. Mam od niej szkice - będzie dobrze. Książka wyjdzie około końca września i będzie nosiła tytuł "Franek i duch drzewa".
W tej chwili piszę opowiadania o ptakach: będzie to zbiór dwudziestu opowiadań z różnymi ptakami w roli głównej, i dziejących się w różnych porach roku, dotyczących różnych sfer ich egzystencji. Są to nadal bajki, lecz bliższe naturze; na przykład zwierzęta nie mają imion, a ich zachowania są w miarę zgodne z biologią gatunku, do jakiego należą. Nieraz wychodzą z tego śmieszne hybrydy: w jednym z opowiadań sikorki nie mogą zagnieździć się w budce lęgowej, bo otwór jest za mały. Proszą więc dzięcioła, by im powiększył wejście do dziupli. Oczywiście takiej "świadomej współpracy" w przyrodzie się nie spotyka, ale ogólne zachowania ptaków nie są wzięte z sufitu. Bardzo staram się, żeby historie były ciekawe, brak też w nich ofiar śmiertelnych. Nie ma co smucić dzieci. Kiedyś dorosną tak czy owak.
Poza tym piszę opowiadania na Boże Narodzenie. 3-4, będą częścią zbioru, na który złożą się opowiadania różnych autorów. Upalne lato to dobry czas, żeby idealizować śnieżną zimę. (uśmiech)
Czy "Franek i duch drzewa" będzie książką dla starszych dzieci?
Jeśli chodzi o Franka, to w drugiej części stanie przed trudnym wyzwaniem walki w obronie ogrodu przed rozgniewanym duchem drzewa. Brzmi groźnie? Książka będzie powieścią, nie zaś zbiorem opowiadań. Franek będzie starszy o rok i nawet na ilustracjach to widać. Czy to książka dla starszych dzieci? Niekoniecznie. Choć będą chwile grozy, to będzie i humor, przyjaźń starych znajomych: Kubusia, Huberta, Leny. To trochę jak w piosence smerfów: "Kto się boi Gargamela, niechaj zaraz idzie spać. / To film dla tych, co się lubią bać" - i taki właśnie będzie nowy Franek.
Jak potoczą się losy Franka? Czy nadal będzie odnajdywał czarodziejskie krainy?
Wróci do tego samego ogrodu, więc właściwie w swojskie dla niego (i czytelników) klimaty (uśmiech). Większość tego, co nowe i niezwykłe, będzie rozgrywało poprzez nowe przygody i - mam nadzieję - bogatszą i zwartą fabułę, a nie poprzez nowe otoczenie.
Franek jednak nie przestał się wiercić, już teraz chodzi mi po głowie i prosi o nowe przygody i w nowych miejscach. Przedstawiłem mu nawet wstępny pomysł, ale jest kłopot, bo nie bardzo znajduję tam miejsce dla Kubusia, a to tak jakby wyrzucić z Czterech Pancernych Gustlika : Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
Lechu, masz już wypracowany własny styl. Czy będziesz go pielęgnować i doskonalić, czy też może kusi Cię, aby go zmienić na bardziej modny, a mniej tradycyjny?
Jak rozumiesz zmianę stylu na modniejszy? Mam wrażenie, że moja tradycyjność (nawiasem, ładna nazwa, dziękuję :) wynika przede wszystkim z opisywanych wydarzeń, a mniej ze stylu, który - swoją drogą - nie jest rewolucyjny. Zaczynałem od opowiadań sf, które były pisane podobnym stylem, ale fabularnie bywały zakręcone i dołujące. I wtedy Maciej Parowski, który był wówczas naczelnym Nowej Fantastyki, publikując moje opowiadanie "Real Life", napisał, że wpisuje się ono w nurt Matrixa (uśmiech).
Ok., Jurato, idziemy do sedna Twego pytania. Mam pewną manię na punkcie precyzyjnego opisywania wydarzeń, emocji i nastrojów. Z tego powodu raczej będę starał się poprawiać obecny styl i skupiał się na wymyślaniu ciekawych historii.
Jaki jest obecnie Twój dorobek literacki i w jakich czasopismach publikujesz?
W tej chwili publikuję czasami w Podlaskim Kwartalniku Kulturalnym, doskonałym czasopiśmie tego gatunku. Poza tym mam umowę ze Skrzatem na opowiadania i książki. A więc dwa wydawnictwa, ale za to stawiające wysoko poprzeczkę. Pisząc o ptakach, nie wypada samemu obniżać lotów :
Wcześniej opublikowano mi dwa opowiadania w Nowej Fantastyce, wygrałem konkurs w Res Publice Nowej na opowiadanie. Z książek jestem autorem "Ułeczki", która doczekała się dwóch wydań: w Anagramie i Skrzacie, była też zgłaszana do nagród: Angelusa i Cogito. Z kolei "Czarodziejskie przygody Franka" były zgłaszane do nagrody "Przecinek i kropka".
Jeszcze dawniej opisywałem gry komputerowe. To była dobra szkoła warsztatu i przy okazji języka angielskiego. Zostały z tego śmieszne wspomnienia, n.p. opisywałem dokonania obiecującego twórcy gier z serii Ultima - Richarda Garriota. Teraz z telewizji dowiaduję się, że dziś jest on miliarderem i turystą w kosmosie. Dużo, dużo takich wspomnień.
Co robisz wtedy, kiedy nie piszesz?
Trochę czytam : Letnią porą dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu w moich rodzinnych Łomazach. Jeżdżę po okolicy elektrycznym wózkiem, który nazywam łunochodem, i patrzę na świat. Założyłem Łomazom stronę internetową i redaguję gazetę "Łomaskie Strony", która jest lokalnym miesięcznikiem. Sporo słucham radia. Niestety, wciąż zdecydowanie za dużo siedzę przy komputerze - mam na myśli takie siedzenie, które jest marnowaniem czasu.
Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość? Książki dla dzieci, a może książka dla dorosłych?
Mam dość skonkretyzowany pomysł, ale jeszcze brakuje mi kilku szczegółów, żeby wszystko domknąć. Tworząc jakąś fabułę, muszę mieć ją uchwyconą mniej więcej w całości. Obawiam się, że jeśli dam postaciom wolną rękę, to narobią różnych głupot : Bardzo chciałbym, żeby któreś z moich opowiadań doczekało się adaptacji radiowej. Teatr radiowy to wspaniała sprawa. Tu już wychodzimy poza plany, a idziemy w sferę marzeń. Może więc starczy moich wynurzeń. Bardzo Ci dziękuję, Jurato, za pytania i cierpliwość. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i czytelników.
Strona Łomaz: www.lomazy.eu
Moja strona domowa: www.idn.org.pl/users/lesz
Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia się zarówno Twoich planów jak i realizacji marzeń.
Warszawa/Łomazy, 3.VIII.2010r.









WASZE KOMENTARZE
dodaj komentarz